Czym jest Artykuł 13 i dlaczego Google tak bardzo się go boi?

Artykuł 13 to nic innego jak jeden z punktów dyrektywy ACTA 2.0 wdrażanej przez Unię Europejską. Została ona przygotowana już dwa lata temu jako unijne zalecenie, reformujące kwestie praw autorskich. Największy niepokój w internecie wzbudził właśnie wspomniany artykuł 13. Na czym on polega i jaki będzie miał wpływ na działania w internecie? O tym poniżej.


Artykuł 11 - preludium

Divider

Treść artykułu 11 stanowi, że udostępnianie wszelkich treści w serwisach internetowych będzie się odbywało po otrzymaniu odpowiednich licencji. Dzięki nim twórcy treści takich jak video, dzieła sztuki, czy też materiały edukacyjne będą lepiej wynagradzani.

Artykuł 13 – dlaczego wzbudza taki sprzeciw?

Artykuł 13 narzuca na internetowe platformy zapobieganie naruszeniom praw autorskich. Podczas wymieniania opinii na ten temat są oskarżenia o manipulacje. Przecież każdy chciałby mieć możliwość wyboru i każdy ma prawo do użytkowania zasobów internetu. Legislator Europejski ma do podjęcia kluczową decyzję: Zgodzić się na wprowadzenie filtrów oraz wynagradzać twórców czy wzmocnić gigantów internetu?

Jednym z największych portali, których dotyczy unijna dyrektywa, jest YouTube, który jest w rękach Google. Wniosek jest jeden - Wejście nowego unijnego rozporządzenia w życie spowoduje brak dostępu do milionów filmów oglądanych na co dzień. Blokadą również zostanie objęty dostęp do wiedzy oraz promocja swojej pracy w sieci. Fakt nieprzewidzenia decyzji o ustawie zostaje zatuszowany. Internauci uspokajają użytkowników, aby nie martwić się na zapas.


Kogo w praktyce dotyczy artykuł 13?

Divider

Kampanie internetowe, m.in. Google uświadamiają, że dyrektywa będzie dotyczyć wszystkich użytkowników internetu oraz wydawców artykułów. Dlaczego? Każdy z nas lubi wyszukiwać ulubione piosenki, filmy czy skecze - to może ulec zmianie. Na przykład materiały video mogą być brane pod "odstrzał" jako pierwsze. A to wszystko tylko przez prawa autorskie, które nie do końca są jasne. Dlatego, aby uniknąć kar grzywny, firma będzie miała obowiązek zablokować filmy wideo. Również materiały edukacyjne mogą zniknąć z serwisu. Każdy komentarz dodany na portalach społecznościowych czy platformach będzie przechodził szczegółową kontrolę. Ma to na celu sprawdzenie, czy taki komentarz nie łamie przepisów prawa. Podobne prawo zostało wprowadzone już w Hiszpanii. W efekcie hiszpańska wersja Google News została usunięta z sieci.




Divider

Odpowiedzialność pośredników internetowych jest kolejnym pomysłem unijnych dygnitarzy. Takie portale jak: Facebook, YouTube, eBay, Amazon, Twitter lub z naszego podwórka (np. Wykop) mają mieć obowiązek filtrowania przesyłanych wiadomości od użytkowników. Tutaj głównie wytwórnie filmowe oraz muzyczne zabiegały o wprowadzenie tej zmiany.

Na dzisiaj zostaje usunięte to, co jest pirackie, ale nikt nie filtruje całych treści przesyłanych przez użytkowników. Wzięcie pod lupę tego procederu ma pomóc między innymi artystom w obronie ich praw autorskich, a docelowo zniwelować straty materialne.


Serwis YouTube a artykuł 13

Divider

Zaakceptowanie treści artykułu 13 i niekompletne informacje o prawach autorskich wywołały ogromny szum wśród internautów. Platforma YouTube musiałaby blokować nawet miliony filmów. Nie tylko tych nowych, ale również takich, które zostały już udostępnione wcześniej w całej Unii Europejskiej. Do zablokowania wliczałyby się np.: filmy edukacyjne pochodzące z obszaru Unii Europejskiej, teledyski, parodie itp.




Divider

Przystanie na treść artykułu 13 może spowodować nie tylko ograniczony dostęp do filmów, ale również utratę wielu stanowisk pracy. Mamy tu na myśli pracę twórców, firmy i wykonawców z Europy oraz ich współpracowników. Chodzi tutaj przede wszystkim o artystów, którzy tworzą covery utworów muzycznych (np. fani), mashupy czy też parodie. Dyrektywa dotyczyć będzie także portali edukacyjnych, które powielają treści. Naszym zdaniem to kompletny absurd. Przecież dzięki na przykład publikowaniu coverów, autorzy pierwotnych wersji mają coraz większy rozgłos. Natomiast, w kwestii edukacji, wiedza powinna być dobrem ogólnodostępnym.

Tak naprawdę możliwość znalezienia dużej ilości rzetelnych informacji w krótkim czasie, jest sukcesem naszej cywilizacji, a zablokowanie tego byłoby krokiem wstecz.


#saveyourinternet - kampania YouTube w obronie internetu

Divider

Portal YouTube zorganizował specjalną kampanię w celu ochrony internetu o nazwie #saveyourinternet. Akcja ma na celu przekonać większą ilość użytkowników sieci do protestu przeciwko dyrektywie. Kampania sama w sobie nie budzi agresji. Wręcz przeciwnie - jest kulturalna i stonowana. Brak w niej propagandowych haseł, a o jej sile stanowią rzetelne informacje. YouTube, wchodzący w skład organizacji Google, podkreśla, że ważna jest ochrona praw autorskich, ale ten cel można osiągnąć w inny sposób. Cele artykułu 13 są w pełni popierane przez platformę – jednakże forma, w jakiej została stworzona dyrektywa przez Parlament Europejski, może spowodować niezamierzone konsekwencje. Artykuł 13 jest krokiem ku zmianie oblicza internetu. Czy na lepsze? W aktualnej formie zdecydowanie nie.

Więcej o kampanii #saveyourinternet możecie obejrzeć na stronie YouTube https://www.youtube.com/watch?v=lepYkDZ62OY lub przeczytać tutaj - https://saveyourinternet.eu/.




Artykuł 13 a ,,podatek od linkowania"?

Divider

"Podatek od linkowania", o którym wspomnieliśmy powyżej, dotyczyć będzie w dużym stopniu naszej branży. Komisja Europejska dąży do tego, żeby wyszukiwarki odprowadzały opłaty na rzecz wydawców prasy. Wyszukiwarki, np. Google oraz agregatory treści powinny złożyć podatek za wyświetlanie linków. Podatek od linków będzie dotyczyć każdego, kto opublikuje w internecie nawet kilka słów lub obrazków z prasy i umieści link do innej strony.

Jak dobrze wiemy, zdobywanie linków zewnętrznych do strony jest trzonem działań związanych z pozycjonowaniem. Czy artykuł 13 sparaliżuje dotychczasowe sposoby promocji firm w internecie? Tego jeszcze nie wiemy.


Artykuł 13 a działania pozycjonerskie

Divider

Zdobywanie linków pozycjonerskich, mających przekazać moc domenie linkowanej, nadal będzie miało miejsce. Natomiast zdobywanie odnośników zewnętrznych z myślą o dużym ruchu, np. z Google News, może zostać znacznie utrudnione. Proces ten może okazać się niezwykle problematyczny. Jeśli ktoś pozycjonuje stronę związaną z modą (np. sklep z butami) i współpracuje z szeregiem blogerów, może mieć problem w dystrybucji treści i uzyskania odnośników zewnętrznych. Jeżeli dojdzie do tego, że blogerzy będą musieli płacić na udostępnianie na swoich stronach linków, z pewnością w mniejszym stopniu będą decydować się na tego typu współpracę.

Każdy blogger lub osoba posiadająca własną stronę, zamieszczająca w sieci link do tekstu, komentarza, video i grafiki, które nie są jej autorstwa, a jedynie podlinkowywane z innych stron oraz portali, może zostać zmuszona do uiszczenia stosownej zapłaty. To dość mało precyzyjne informacje i z pewnością trudne do weryfikacji przy tak dużej ilości adresów URL w internecie. Powstaje pytanie, jak komisja będzie analizować tak potężne zasoby w celu weryfikacji?

Na pewno trzeba śledzić wszelkie nowe informacje na ten temat. Okaże się w praktyce JAK i CZY należy zmienić strategię działania w ramach promocji witryn w sieci. Być może cały proces uzyskiwania linków zewnętrznych do stron opierać się będzie na własnych zapleczach, marketingu szeptanym oraz rozbudowywaniu treści na swoich stronach. Metoda na zdobycie linków zewnętrznych poprzez publikację artykułów sponsorowanych oraz współpracę z blogerami stoi natomiast pod znakiem zapytania.


Pierwsze testy w Google News

Divider

Google testuje nowe rozwiązanie, które może wejść w życie. Czym jest Google News? To agregator najnowszych wiadomości, w którym umieszczane są najbardziej rzetelne artykuły na temat bieżących, kluczowych spraw. Wyszukiwarki oraz agregatory będą płacić podatek od linków. Czyli opłata będzie pobierana za wyświetlenie linków do innych stron.

Na czym polegają testy Google? Przede wszystkim giganci z Mountain View sprawdzają, jak przyjmą się wyniki bez nagłówków oraz zdjęć. Widnieje tylko nazwa źródła (już wiemy, że ilość kliknięć znacznie zmalała). W efekcie zostanie wprowadzone znaczne ograniczenie w publikowaniu najnowszych informacji w wynikach organicznych. Wiele stracą mniejsi wydawcy portali, których nie będzie stać na opłatę podatku, a ruch z Google News to dla nich główne źródło dochodów. Więksi gracze pewnie zapłacą i to ich Google będzie wyświetlać.

DLACZEGO GOOGLE TAK SIĘ BOI ARTYKUŁU 13?


Najważniejszym jednak aspektem jest dostęp do rzetelnych i uczciwych informacji. Czyli to, co było największym atutem wyszukiwarki Google.

CO MOŻESZ ZROBIĆ W TEJ SPRAWIE?


Ruch anty ma już coraz więcej zwolenników. Ma na celu zatrzymać tę wywołującą niepokój maszynę. Każdy, kto nie zgadza się z dyrektywą unijną, powinien głośno wyrażać swój sprzeciw.

Kontakt z eurodeputowanymi to najszybsza droga do zgłoszenia swojego zdania. Strona saveyourinternet.eu pozwoli na szybki kontakt. Wiele europosłów zgłasza w tej sprawie swoje wątpliwości. Nadzieja na zatrzymanie tego chaosu cały czas istnieje. Nie chcesz wprowadzenia artykułu 13? DZIAŁAJ!


Artur Pięciak

Produkcja strony internetowych formalnie od 2012 roku, z pasji nieco dłużej. W Lokomotywie działam w wagonie technicznym www, sklepów opartych o WooCommerce oraz w wagonie, gdzie motywem przewodnim jest Adobe Photoshop. Po godzinach muzyczny ♫ relax i kibicowanie Real Madryt :)

2 Comments

  1. W. pisze:

    “możliwość znalezienia dużej ilości rzetelnych informacji w krótkim czasie” – jeżeli duża ilość rzetelnych, to raczej nie w krótkim czasie, jeżeli w krótkim czasie, to albo mała ilość rzetelnych albo duża ilość szumu.

  2. Sabina pisze:

    Mam nadzieję, że społeczność SEO znajdzie w tej sytuacji odpowiednie rozwiązanie, tak abyśmy mogli spokojnie realizować nasze cele. Przecież linki z publikacji i ze współprac z blogerami są aktualnie najbardziej cenne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *